W okresie II Rzeczpospolitej w Łodzi znajdowały się 3 duże mykwy tzw. mykwy gminne, oraz pewna ilość mykw prywatnych. Ich dokładna liczba nie jest znana, ponieważ mykwa mogła mieścić się w przybudówce do domu, prywatnej posesji, w piwnicach mieszkań lub kamienicy.
Pierwsza z mykw znajdowała się obok dawnej synagogi Wilke Shul przy
ul. Zachodniej pod dawnym numerem 70.
W synagodze tej modlił się m. in. ówczesny główny rabin Łodzi Elijachu Chaim Majzel – zc’l (Błogosławionej pamięci cadyk). Obok synagogi istniała mykwa gminna. Niestety nie była w dość dobrym stanie technicznym ze względu na problemy z zapewnieniem odpowiedniej ilości energii elektrycznej i wody, ponieważ łódzka gmina żydowska wbrew pozorom i powszechnym opiniom nie była gminą bogatą. Sama w sobie nie miała wielkiego majątku i praktycznie na wszystko musiała szukać sponsorów. Na 250 tysięcy Żydów mieszkających w Łodzi, przypadała zaledwie jedna gminna synagoga – na ul. Wolborskiej (choć gigantyczną – na 5 tysięcy miejsc siedzących). Inne synagogi znajdujące się w mieście były własnością stowarzyszeń lub osób prywatnych. Synagoga Wilke Shul - była pod opieką gminy żydowskiej, ale stanowiła własność Towarzystwa Synagogi Wilke Shul, podobnie jak synagoga na rogu ulic Kościuszki i Zielonej – (dawna ul. Spacerowa) była synagogą Towarzystwa Synagogi.
Kolejna - mniejsza mykwa znajdowała się przy ul. Wolborskiej i jak ta przy synagodze Wilke Shul jej stan techniczny pozostawiał wiele do życzenia.
Trzecia, ogromna mykwa powstała przy ul. Gdańskiej 43 wkrótce po zakończeniu I wojny światowej. Jej budowa wiąże się z wizytą w Łodzi Wielkiego Rabina, Cadyka Góry Kalwarii, czyli Rebe z Gór Imrej Emet.
Rebe poprosił swoich chasydów o zbieranie pieniędzy na mykwę.
Ze zgromadzonych w ten sposób środków zbudowano mykwę
o wysokim standardzie higieny i obsługi, z kilkoma basenami wyłożonymi glazurą. Rabin Imrej Emet osobiście ją pobłogosławił. Kwadratowy budynek stoi do dzisiejszego dnia, obecnie mieści się tam Uniwersytet Łódzki, same urządzenia mykwy już oczywiście nie istnieją.
Wówczas mykwa ta stanowiła własność Agudat Ortodoksim, która była częścią wielkiej organizacji Agudat Izrael – Związku Izraela – jedynej przedwojennej polskiej partii – ruchu społecznego o charakterze ultraortodoksyjnym stworzonego przez cadyków, wybitnych rabinów, w której ważne role pełnili cadykowie z Góry Kalwarii.
Trudno powiedzieć coś o innych łódzkich mykwach, ponieważ ślad po nich zaginął. Te prywatne, nieduże trudno znaleźć w źródłach historycznych. Nie zachowały się zdjęcia, dokumenty, plany, rejestry.
Przybywający do Łodzi w okresie międzywojennym fotografowali raczej zabytki, ludzi, jarmarki, czyli okruchy rzeczywistości, które mogłyby pokazać całościowo i dość typowo życie żydowskie. Dlatego też, jeżeli oglądamy przedwojenne zdjęcia Wiszniaka czy innych autorów z terenów Polski żydowskiej, bardzo często widzimy scenki uliczne, domy, sklepy, przede wszystkim synagogi, nie za często cmentarze. Tymczasem mykwa z racji swojej intymności nie była wdzięcznym obiektem fotografików.
W związku z tym nie mamy zdjęć wnętrz mykw, a i same budynki były rzadko uwieczniane. Jedyna mykwa, która pojawia się na zdjęciach z przedwojennej Polski to mykwa w Tarnowie – olbrzymi budynek w stylu neomauretańskim, który
w galicyjskim mieście rzucał się w oczy każdemu.
Copyright © 2007